Miał być piękny, słoneczny dzień. Spokojny, bez żadnych zmartwień, jeszcze z poświąteczną atmosferą...
Zaczął się jednak inaczej. Chłodny, pochmurny poranek odbierał już chęci do jakichkolwiek czynności... Wstajesz z myślą o ciepłych promieniach słońca, po prostu rozpływasz się w tych myślach, ale wyglądasz przez okno, i widzisz tą zamgloną szarość. Aż przechodzą Cię dreszcze po całym ciele... Co więcej dowiadujesz się że dzisiejszy dzień na pewno nie spędzisz na odpoczynku. Wiadomo nauka i różne obowiązki.....
Dobrze więc, trzeba jednak iść do przodu choć oczy zaspane, i brak sił na cokolwiek, a do tego zimno.
Co pomaga w takie dni...? Oczywiście pozytywne myślenie. Musimy być szczęśliwi i uśmiechnięci cały czasz nie zależnie od sytuacji. Tak to naprawdę pomaga podnieść się po jakże trudnym starcie.
Co może nam jeszcze bardzo pomóc...? -Znajomi. dobre towarzystwo, chwila rozmowy, żarty, i jesteśmy rozpromienieni. Samemu zawsze trudniej zyskać dobry humor. Trzeba swoim optymizmem zarażać również innych, by każdemu udzieliła się miła atmosfera. Dzięki temu wszystko zaczyna się układać, szarość dnia nabiera barw, obowiązki nie są już tak uciążliwe, jakimi mogłyby się zdawać, i nic już nie jest w stanie zaszkodzić naszemu dobremu samopoczuciu...
I dzięki optymizmowi ciężki początek miał miłe zakończenie, a dzień zaskakiwał pozytywnie. Pamiętajmy, nie warto być pesymistą i samemu pogłębiać się w tych czarnych barwach. Żyj kolorowo chciało by się rzecz...
Życzę równie dobrze spędzonych dni w miłej atmosferze...
środa, 7 kwietnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz