Ach...
Co to były za piękne chwile kiedy mogłem odpocząć od natłoku wielu zbędnych dla mnie informacji...
Wiadomości o powodzi, przyznaję poruszyły mnie jednak, sam też dałem na zbiórkę potrzebnych artykułów.
Co mnie jednak dotknęło bardziej...?
A to, że telewizja wybrała kilka obrazków, żeby wyglądało to groźnie, ale nie za bardzo...
Bo rzeczywistość tam panująca jest o wiele gorsza niż na ekranie, i trwa nadal, to trzeba podkreślić.
Ludzie wciąż nie mają gdzie mieszkać, żywność jest trudno dostępna, a o obiecane 6 tyś. zostaje tylko obietnicą. I było słychać głosy że z końcem kampanii wyborczej, zaiteresowanie powodzianami również się skończyło. Bolesna prawda...
Ludzie nie mają tam przyszłości, ale większą oglądalność ma sprawa krzyża pod pałacem ( co jest w ogóle tematem, o którym można pisać bez końca) i to jest aktualnie "ciekawe".
Media wybierają zdarzenia które dają... Napisałem "dają" ale tak myślę, że to błąd, bo jest to bez wartościowe, tak informacja jest ważna, ale ciągłe jej powtarzanie, to po prostu mydli oczy ludziom, i tworzy nowe konflikty.
Media pokazują jedynie zarys rzeczywistości, starają się stworzyć własny, wykreowany przez siebie świat... Co jest korzystne dla pewnych osobistości. Bo wyolbrzymianie pewnych spraw łatwo przykrywa inne.
Dajmy na to sprawę podatku Vat. Wedle zapewnień budżet wyglądał dobrze, nie podniesie się podatków, a zaoszczędzi się na wygodach polityków (trochę tych cię miało być, nie będę wymienia) No ale nikt nie będzie siebie i znajomych ograniczać. Lepiej podnieść podatek ludziom, wbrew zapewnień...
Co to za pewien okres zakłamania w naszym kraju...?
Media i politycy trochę przesadzają w ostatnim czasie...
piątek, 27 sierpnia 2010
czwartek, 26 sierpnia 2010
Droga do Nieba...

Czy droga do Nieba jest prosta, gładka i szeroka jak autostrada...?
Nie, tak nie jest.
Nie da się przejść jej w łatwy i szybki sposób.
Droga do zbawienia jest pełna zakrętów, często nierówna, i pod górę.
Musimy być gotowi na niespodziewane wydarzenia.
Dzisiejszy świat nie ułatwia nam sprawy. Stawia przed nami wiele pokus, które dają złudne uczucie że podróżuje nam się przyjemnie. To jednak oddala nas od głównego celu, do którego dążymy. Musimy nauczyć się co jest dla nas dobre i co na prawdę nam pomaga, by nie zbłądzić.
Chodzenie na skróty, jest takie wygodne, omijanie pewnych spraw, to sposób wielu ludzi, jednak gdy przychodzi prawdziwe życie nie potrafią oni stawi mu czoła, nie nauczyli się jak w nim przetrwać. Tak jak nauka nie polega na czytaniu samych nagłówków, ważniejszych tematów, trzeba uczyć się wszystkiego.
Prawdziwa droga którą podążamy jest pełna prób, poświęceń, oraz cierpienia.
Każdy chce żyć długo, bez żadnych zmartwień, jednak nie zawsze tak się da.
Jest przed nami wiele wyborów, każdy ma dla nas wielkie znaczenie bo łatwo zabłądzić i zostać w świecie który nie ma dla nas nic wartościowego. Trzeba wziąć Krzyż na własne ramiona, podążać za Chrystusem. Każdy ma przed sobą jakieś trudy z tym związane, dla niektórych to choroba, czy nawet trudny test, inni mają po prostu poświęcić się i pomagać tym którzy nie radzą sobie sami.
Mamy oczywiście wybór którędy pójdziemy, nic nie jest nam narzucone.
Bo owa droga do zbawienia to nie wytyczony szlak, nie musimy się umartwiać, na siłę wybierać najtrudniejszych odcinków, mamy po prostu żyć godnie, rozpoznać swoje powołanie i poznać samego siebie.
Gdy to uczynimy, zauważymy że ścieżka, którą się poruszamy, sama w sobie przestaje być taka kręta, znikają zakręty, i zaczyna nam się iść swobodnie, z czystym sercem.
Droga się rozjaśnia, czarne chmury znikają, a z oddali widać już Bramy Niebios...
czwartek, 19 sierpnia 2010
Szczęśliwie
Od pewnego czasu mogę nazywa się klerykiem Wyższego Metropolitarnego Seminarium Duchownego.
Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy, bo oczekiwanie na odpowiedź było naprawdę nerwowe, czy się dostałem, ale tak, udało się.
Teraz oczekiwanie na pierwsze dni rozpoczęcia studiów seminaryjnych.
Dziękuje Bogu za kierowanie mnie na tą drogę, i chcę kroczy nią dalej.
Wracam do pisania, bo już niedużo czasu zostało do przeprowadzki...
Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy, bo oczekiwanie na odpowiedź było naprawdę nerwowe, czy się dostałem, ale tak, udało się.
Teraz oczekiwanie na pierwsze dni rozpoczęcia studiów seminaryjnych.
Dziękuje Bogu za kierowanie mnie na tą drogę, i chcę kroczy nią dalej.
Wracam do pisania, bo już niedużo czasu zostało do przeprowadzki...
środa, 4 sierpnia 2010
Przerwa...
Zrobiłem sobie krótką przerwę od komputera, telefonu, to dało mi czasu na odpoczynek, przemyślenia. Zająłem się swoim hobby, odwiedziłem trochę rodziny, dokończyłem kilka rzeczy, choć zostało jeszcze coś do zrobienia, przeczytania czegoś wartościowego.Poprzedni miesiąc był też czasem na podjęcie życiowych decyzji.Chodzi o studia, rozmowa wstępna, testy.Dobrze jest jednak odłączyć się od internetu na jakiś czas, bo okno na świat jest często za naszymi plecami, a nie w monitorze...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


