Udało się! Byłem nad Lednicą...
Dnia 5 czerwca było nas około 80 tysięcy.
Już od rana pola Lednickie były pełne młodzieży, i nie tylko...
Dróżka prowadząca nad jezioro była wciąż pełna ludzi. Od miejsca postoju szło się w tłumie osób, również napełnionych pozytywną energią... Już samo dojechanie na miejsce było wielkim przeżyciem, potem już tylko ten kawałek pieszo, a emocje rosły z każdą chwilą zbliżania się do celu. Całe pielgrzymki podążały do tego miejsca, z każdej grupy można było usłyszeć wesołe śpiewy.
Trochę trudno wszystko tu umieścić, bo są to wrażenia nie do opisania, trzeba to przeżyć samemu.
Po ciągłych deszczach, pogoda trafiła się wyśmienita, tylko słoneczko i kilka chmurek. Było aż za gorąco, przez długi czas brak wiatru, a o cieniu można było pomarzyć... Ale było ładnie, i można było się opalić...
Przy wejściu i rejestracji dostawało się medalik, śpiewnik lednicki, książę "Eros et iuvntus!"
Oczywiście nie mogło zabraknąć miodu...
Muszę przyznać, miód jest przepyszny, słodycz połączona z lekką goryczką, wyczuwalną w gardle, takie smaku jeszcze nie czułem w ustach... Po prostu trzeba go spróbować... Jeszcze mam pół słoiczka, jest tak dobry, że co dzień biorę tylko troszkę, żeby posmakować. Szkoda tylko że jest go tak mało... I chyba jest to miód spadziowy, dla zainteresowanych, ale nie jestem do końca pewien...
I już po przekroczeniu wejścia, widać ogrom imprezy... Wszyscy mają dobry humor, szczęśliwi że tu są pierwszy raz, lub że udało im się przybyć tu kolejny raz...
Było to już 14 spotkanie młodzieży na polach Lednickich. Tegoroczny zjazd był pod tytułem "Kobieta - Dar i tajemnica". Temat trochę zaskakujący, zważając na burzliwe debaty o konieczności celibatu, w kościele katolickim... Ale o tym może szerzej, w innym wpisie...
Co jest tu, ciekawym i dobrym pomysłem...? - Spowiedź...
A szczególnie jej przebieg i organizacja... Dla wielu młodych ludzi, którzy mają różne podejście do kościoła, sakramentów, jest to rozwiązanie które im się podoba, i chętnie chcą przystąpić do spowiedzi, niektórzy pewnie pierwszy raz od dłuższego czasu. Ale to dobrze, oczyścić swoją duszę, sumienie... Człowiek czuje się lepiej, jest lekko na sercu... Taka powiedzmy "luźna" rozmowa z księdzem, jest dla ludzi młodych większą pomocą, siedząc, lub spacerując, odczuwa się większą bliskość, zrozumienie, nie czujemy się skrępowani, i sama pokuta i pouczenie są dal nas inaczej odebrane... Taki sposób pomógł na pewno wielu osobom, które tłumnie przystąpiły do sakramentu, co mnie cieszy...Mój pobyt był troszkę urozmaicony, ponieważ pewna dziennikarka przeprowadziła ze mną wywiad, szkoda że nie pamiętam z jakie gazety... Rozmowa była miła, związana z tematem tegorocznego spotkania. Pytania dotyczył kobiety, jak rozumiem hasło "tajemnica i dar", czy rola kobiety w obecnym kościele powinna być większa, coś w tym stylu... I dlaczego miód był tylko dla mężczyzn...? Bo był, i to jest zastanawiające, prawda...?
Nad Lednicę wiele osób, zgodzie z prośbą organizatorów, przyjechało w białych strojach, ja też cały w bieli... Wyglądało to pięknie... Doszło do tego, że koszulki, i apaszki, zostały wykupione w kilka godzin po rozpoczęciu, dla mnie zabrakło, szkoda... Ale mam za to breloczek, dostałem od przyjaciółki, dziękuje jeszcze raz... Ja kupiłem jej za to kubek.
Atmosfera była cudowna niezapomniana... Wszyscy wokół się bawili, śpiewali...
Siewcy Lednicy, ten zespół dołączył go grona najbardziej lubianych przeze mnie...
Na piosenki takie jak: "Cały Twój", "Tak, tak Panie" czekałem z niecierpliwością, a usłyszeć je na żywo i móc skakać ze wszystkimi w okół to coś nie do opisania... To była świetna zabawa, każdy był życzliwy, towarzyski, wszyscy byli sobie znajomymi...
Miałem słomkowy kapelusz, a komentarze w stylu: "-wyglądasz jak Billy Jean", "-świetny kapelusz", były miłe, a czasem zabawne...
Co więcej zjazd urozmaicały pochody przed rybą, tańce grup, i oczywiście pokaz lotniczy na bardzo wysokim poziomie, wykonali oni na niebie wizerunek ryby, oraz serca...
Nie można pominąć pokazu spadochronowego, było około 40 skoczków, każdy bił im brawa, a Ci w podwieszoną flagą Polski w przestworzach wyglądali na prawdę dumnie, w sumie honorowo jest uczestniczyć w czymś takim...
Dzień płynął powoli, w dobrej atmosferze, było tak gorąco, że większość tańczyła na bosaka, ja również, ale pierwsze godziny zostawiły mi jaśniejszy nieopalony ślad na stopach po skarpetkach, wyglądało to trochę komicznie...
po zachodzie słońca zaczęła się msza Święta. Była ona sprawowana w sposób który nie mógł znudzić nikogo, kazanie było więc czymś więcej, każdy wyniósł dla siebie z niej naukę. Następnie Eucharystia, odbyła się sprawnie, i też byłą wielkim wydarzeniem na Lednickich polach...
I znów zaczęły się śpiewy, i tańce, wiele grup powoli wracało do autokarów, dróżka znów była pełna ludzi, co kilka metrów było słychać inną pieśń. Wszystko co się działo odbywało się bardzo pozytywnie. Po prostu miło było patrzeć...
Zaczęły się przemowy, nauki kierowane do młodzieży, i powolne, czekanie na to by przejść pod rybą, symbolem Chrystusa, i nowego życia...
I tak cały dzień czekania na przejście, bo jednak po to się jedzie do Lednicy, by przejść pod Rybą, Bramą 3-tysiąclecia, jest to najważniejsze wydarzenie tego zjazdu, jak dla mnie... Przeżyć to to coś wspaniałego, po całym dniu zabaw i modlitw znaleźć się pod Rybą, i symbolicznie wkroczyć w dalsze odmienione życie... To promieniejące szczęście z twarzy wszystkich było również niezapomnianym widokiem... Brak słów, dla mnie było to coś wielkiego... Przy branie rozdawali tulipany, było ich dużo, ale dla mnie znów zabrakło, znów szkoda... Ale nie można mieć wszystkiego...
I z takim szczęściem przeszło się przez bramę, zaczął się natomiast powrót, wraz z grupami, do parkingów, oczywiście w miłej i przyjacielskiej atmosferze... W czasie tej krótkiej wędrówki, już po wszystkim, ale tylko dla nas, bo z oddali było słychać jeszcze śpiewy, gdy szliśmy, chyba każdy zrozumiał że jest zmęczony, i to bardzo, że od skakania bolą nogi, gardło od śpiewu, i można by było usnąć na stojąco, ale było to bardzo pozytywne...
I tak zakończył się mój pierwszy pobyt nad Lednicą. By przejść czekałem do 2 godziny... Byłem tam z przyjaciółką, siostrą i jej koleżanką, grupa jak dla mnie rewelacyjna, za rok będzie nas więcej...
Niezapomniane chwile tam przeżyłem, polecam wszystkim wybrać się nad Lednicę, bo warto przeżyć coś takiego...
A może Wy tez byliście...? Jak Wy się czuliście...? Co Wam zapadło w pamięci...?
Dużo pozytywnych uczuć, nawet trudno wszystko opisać...
Życzę szczęścia, i może widzimy się tam za rok pozdrawiam...



Zdjęcia i filmik są mojego autorstwa.
OdpowiedzUsuńFilmik krótki, bo coś mi na telefonie się stało i nie wyszło, a chciałem nagrać kilak piosenek całych, szkoda.