Tematem była religia, i ekologia, ale nie zabrakło piosenki, śpiewów, i tańców...
Pojechałem tam sam, na początku zastanawiałem się czy to dobry pomysł, jednak z kimś to inaczej... Na miejscu byłem trochę wcześniej, ale już wtedy było sporo osób i rozstawionych namiotów, zjazd był dwudniowy. I tak przechadzałem się sam po placu, wszedłem na na, i tak obserwuje co się dzieje... Nagle spostrzegłem kolegę, szybko zszedłem i pobiegłem na pole namiotowe. Okazało się że jest tam już kilku moich znajomych, poznałem również wiele innych nowych osób.
Świetne uczucie gdy jedzie się z niepewnością co się tu zastanie, kogo spotka, i nagle spostrzegasz że wszystko układa się nawet lepiej niż w myślach. Taka niespodzianka od losu...
Rozbiłem więc namiot wśród znajomych. Znajomych...? Tam w sumie wszyscy stawali się przyjaciółmi... Miła atmosfera, i tak jakby wszystkich znało się już od dawana.
Pierwszego dnia jeszcze przed zachodem słońca występy zaczęła grupa rockowa "Pojednanie". Widoki były o tej porze przepiękne.
Potrafili zachęcić do zabawy młodych, mieli wiele piosenek które słyszałem po raz pierwszy.
I to zdanie: "... że Boga można chwalić również poprzez muzykę o rockowym brzmieniu...". Zabawa trwała kilka godzin, następnie przyjechał biskup, krótka przemowa, Anioł Pański, i jeszcze krótki powrót do muzyki. Gdy było już ciemno wszyscy poszliśmy do namiotów "spać". O której wreszcie usnąłem...? Nie wiem... Śmiechy, rozmowy, opowieści, i kto by tu chciał spać...?
Na sen miałem może 5 godzin, potem jeszcze
Przy jednym namiocie, gdy roznosiliśmy ławki, pewien zakonnik zapytał się czy wiemy kto jest patronem ekologów...? To akurat wiedziałem, Św. Franciszek z Asyżu, i taka krótka rozmowa o środowisku.
Przyjechałem sam, jako zwykły uczestnik, a pomagałem KSM'owi w organizacji, dostałem za to koszulkę wolontariusza...
Po południu miejsce na scenie zajął Jan Pospieszalski. Przedstawił ciekawe fakty, ale o tym może innym razem. Oraz Szynom Grzelak, który poruszał tematy miłości i seksualności młodych ludzi.
Ich wypowiedzi były bardzo ciekawe, skłaniające do przemyśleń, nowe informacje z których wyciągnąłem bardzo wiele. Nauczyłem się czegoś nowego, trochę zmieniłem postrzeganie na niektóre tematy. Było to korzystne dla wszystkich.
Potem swoje talenty prezentowali laureaci festiwalu piosenki religijnej. Wszyscy pokazali bardzo wysoki poziom swoich umiejętności.
A tu jeszcze kilka zdjęć, może nie są najlepsze bo z telefonu...
I tak zaczęliśmy powoli zbliżać się do końca. Msza święta, bardzo lubię gdy odbywa się plenerowo. I pozostało jedynie wejście na kopiec. Wciąż grała muzyka. A do tego pogoda która do tej pory była ładna, nawet aż za bardzo, bo na niebie nie było żadnej chmurki, zaczęła się powoli zmieniać. Ze wszystkich stron zaczęły okrążać nas burzowe chmury, pioruny, w okół ciemno, a nad nami spokój, wiadomo że Bóg nad naszym zjazdem czuwał...
Wejście na kopiec w ciszy, było wielkim wydarzenie. Na samym szczycie wszyscy uczestnicy otrzymywali Krzyżyk Jedności.
Pęknięty krzyż który przed całkowitym rozłamem utrzymuje przybity do niego Jezus i sieć Piotra.
A wszystko odbywało się przy płomieniach pochodni, i błyskami piorunów... Po prostu wrażenia i uczucia nie do opisania...
A tu mój identyfikator i krzyżyk jedności przyjęty na kopcu
Polecam wszystkim Święto Młodych Tej Ziemi, następne spotkanie już za rok...
Długo nie pisałem, bo po powrocie ze zjazdu wyjechałem dalej...
Dziękuje również tym którzy regularnie odwiedzają mój blog...



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz