Za oknem wciąż pada, i nie zanosi się na to by dziś przestało. A tak ma być jeszcze kilka dni...
Od jakiegoś czasu, nie widziałem słońca nawet kilka minut, by nie zasłoniły go chmury...
Wiatr, zimno, a do tego błoto i kałuże, nie chce nigdzie się wychodzić, w sumie to i za bardzo nie można...
Nie mogę też tylko narzekać, bo mieszkam na obszarach które wielka powódź ominęła. Za co jestem wdzięczny Bogu.
Taka pogoda spowoduje jednak o wiele więcej szkód które dotkną wszystkich...
Najbardziej poszkodowane są osoby, całe rodziny, których nawiedziła powódź. Stracili oni domy, gospodarstwa, samochody i na podstawowych rzeczach kończąc... Całę majątki znalazły się pod wodą. Klęska żywiołowa której nikt nie może zatrzymać... A samej pomocy ze strony rządu, to mi nawet komentować szkoda... Trzeba zaczynać wszystko od nowa, całe swoje życie, wielki trud podnieść się po takiej katastrofie.
A moje współczucie...? Może trochę jest, jak widzę co się dzieje... Tyle tylko że tym samym współczuciem to ja powodzian nie nakarmię, mogę tylko wrzucić coś do puszki, wysłać sms. I każdy kto może powinien dać choć kilaka drobnych, bo to całe gadanie, i na tym kończą, bez jakiegokolwiek czynu który miałby pomóc, jest według mnie czymś dziwnym...
Tak więc wole dziękować że klęska mnie ominęła, i starać się jakoś pomóc a nie pokazywać wszystkim w okół swoje jakieś pseudo-współczucie...
"Ominęła" to też tak nie do końca prawda. Burze, deszcz i ten wiatr, w nadmiarze też są czymś złym. Już wiem że ta ciągła zmiana pogody, i woda, spowodowały że w sadzie, ogrodzie nie zobaczę już na pewno czereśni (a szkoda, bo je lubiłem, i miałem co roku pod dostatkiem) Przez najbliższy czas truskawki, poziomki, i maliny też nie będą miały owoców, a co do reszty dajmy na to drzewek, to ilość jabłek, gruszek, (o reszcie nie wspominając) nie będzie taka jak zawsze.
Co gorsza, taki problem dotknął całą Polskę... Więcej, również różne uprawy, zboża, nie dadzą dużego plonu, a na terenach zalanych padło wiele zwierząt hodowlanych. A to przyniesie dalsze pogorszenie sytuacji w kraju. Duży wzrost cen towarów, każdego rodzaju, dotknie wszystkich...
Gospodarka też będzie musiała podnieść się prawie od 0, po klęsce na terenach zalanych...
Ciężki czas nastał dla wszystkich, dla całego państwa. Na poprawę poziomu życia, w najbliższych okresach też bym nie liczył, a myśl o wprowadzeniu euro, po wydarzeniach w Grecji, też nie napełnia mnie optymizmem...
Musimy być jednak nadal solidarni, wspólna pomoc może na prawdę wiele...
poniedziałek, 31 maja 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz