poniedziałek, 31 maja 2010

Lednica

Mój wyjazd na Lednicę 2010 stanął pod wielkim znakiem zapytania...
Bardzo chciałbym tam się znaleźć, ale jednak nie będę miał samochodu w te dni...
Ale mam wciąż nadzieję i wiarę że jakoś się uda, choć jak na razie zbyt kolorowo tego nie widzę...

Pogoda

Za oknem wciąż pada, i nie zanosi się na to by dziś przestało. A tak ma być jeszcze kilka dni...
Od jakiegoś czasu, nie widziałem słońca nawet kilka minut, by nie zasłoniły go chmury...
Wiatr, zimno, a do tego błoto i kałuże, nie chce nigdzie się wychodzić, w sumie to i za bardzo nie można...
Nie mogę też tylko narzekać, bo mieszkam na obszarach które wielka powódź ominęła. Za co jestem wdzięczny Bogu.
Taka pogoda spowoduje jednak o wiele więcej szkód które dotkną wszystkich...
Najbardziej poszkodowane są osoby, całe rodziny, których nawiedziła powódź. Stracili oni domy, gospodarstwa, samochody i na podstawowych rzeczach kończąc... Całę majątki znalazły się pod wodą. Klęska żywiołowa której nikt nie może zatrzymać... A samej pomocy ze strony rządu, to mi nawet komentować szkoda... Trzeba zaczynać wszystko od nowa, całe swoje życie, wielki trud podnieść się po takiej katastrofie.
A moje współczucie...? Może trochę jest, jak widzę co się dzieje... Tyle tylko że tym samym współczuciem to ja powodzian nie nakarmię, mogę tylko wrzucić coś do puszki, wysłać sms. I każdy kto może powinien dać choć kilaka drobnych, bo to całe gadanie, i na tym kończą, bez jakiegokolwiek czynu który miałby pomóc, jest według mnie czymś dziwnym...
Tak więc wole dziękować że klęska mnie ominęła, i starać się jakoś pomóc a nie pokazywać wszystkim w okół swoje jakieś pseudo-współczucie...
"Ominęła" to też tak nie do końca prawda. Burze, deszcz i ten wiatr, w nadmiarze też są czymś złym. Już wiem że ta ciągła zmiana pogody, i woda, spowodowały że w sadzie, ogrodzie nie zobaczę już na pewno czereśni (a szkoda, bo je lubiłem, i miałem co roku pod dostatkiem) Przez najbliższy czas truskawki, poziomki, i maliny też nie będą miały owoców, a co do reszty dajmy na to drzewek, to ilość jabłek, gruszek, (o reszcie nie wspominając) nie będzie taka jak zawsze.
Co gorsza, taki problem dotknął całą Polskę... Więcej, również różne uprawy, zboża, nie dadzą dużego plonu, a na terenach zalanych padło wiele zwierząt hodowlanych. A to przyniesie dalsze pogorszenie sytuacji w kraju. Duży wzrost cen towarów, każdego rodzaju, dotknie wszystkich...
Gospodarka też będzie musiała podnieść się prawie od 0, po klęsce na terenach zalanych...
Ciężki czas nastał dla wszystkich, dla całego państwa. Na poprawę poziomu życia, w najbliższych okresach też bym nie liczył, a myśl o wprowadzeniu euro, po wydarzeniach w Grecji, też nie napełnia mnie optymizmem...
Musimy być jednak nadal solidarni, wspólna pomoc może na prawdę wiele...

piątek, 28 maja 2010

Pustka...

Tyle było pomysłów, tyle tematów o których chciało się pisać, ale brakowało czasu...
Czas się znalazł, nawet nadmiar...
A tu w głowie pustka...
Nie wiem o czym napisać, straciłem w ostatnich dniach swoją "wenę twórczą", jeśli mogę tak powiedzieć... Nawet moim szkicom czegoś brakuje...
Co się dzieje że są takie dni...? Czy to przez pogodę, czy jakieś inne czynniki...
Nie jestem pewien, ale wiem że takie dni nie wspomagają twórczego działania...

poniedziałek, 24 maja 2010

Optymistycznie

Ach... Kiedy można sobie odpocząć, zająć się swoim życiem, nigdzie się nie śpiesząc, i niczym nie martwić... Ale teraz wiem, że muszę dobrze organizować swój czas, by nie było potem wszystkiego na ostatnią chwilę.
A dziś, promieniuje szczęście, i wreszcie spokojny sen.
Jutro, przyniesie nowe doznania, nowe możliwości które trzeba wykorzystać... Dokończyć swoje pomysły, plany, i dalej rozwijać swoje umiejętności.
Ale dziś jeszcze pozostanę w tym błogim stanie, gdy jest czas na wszystko, można się cieszyć bez obawy, że o czymś się zapomiało, że gonią nas terminy...

sobota, 22 maja 2010

Lawina...

Tak to jest gdy nie organizujemy wolnego czasu, lub korzystamy z niego w zły i bezowocny sposób
Ten nawał pracy, który można było rozłożyć sobie na "raty", i nie odkładać nic na potem, by wszystko przebiegało sprawnie i bezproblemowo. Ale tak to jest, wolny czas wciąga...
Lecz tak naprawdę jest to pozorna wolność. Bo zawsze powinno się coś robić, oby jednak miało to jakiś cel, bo patrzenie w chmurki nic nie pomoże... A to całe nic nie robienie jest chorobą społeczną XXI wieku, i tego nie da się ukryć. Są dni, że nawet jesteśmy zmęczeni od tego nadmiernego odpoczynku, brak chęci do czegokolwiek... Sam mam nieraz taki problem... A ostatnio gdy wszystko łączy się w jednym terminie, nie mam czasu na nic...
Ale muszę to zmienić, człowiek uczy się przecież na błędach.
Będzie trudno, bo jak się nie chce się za młodu wziąć do pracy, nauki, to potem nie jest już tak łatwo, bo do wszystkiego trzeba czasu. Ale już plany mam jak ułożyć sobie najbliższe dni...
I taka mała wskazówka by dobrze wykorzystywać czas, na czytanie, rozwijanie swoich zdolności, sport, hobby, by go nie zmarnować, bo "czas to pieniądz, ale czasem i coś więcej..."

A jak wy radzicie sobie z lenistwem, czy nie macie takich problemów...?

poniedziałek, 10 maja 2010

Zwierciadła Duszy...

Tak... Bo oczy to zwierciadła duszy... Jak ktoś mądry powiedział, a jakiś czas temu znów to usłyszałem.
A przy okazji dowiedziałem się że z moich oczu bije ciepło, i dobroć. Miło, nie powiem. Usłyszeć coś takiego to dobry sposób na podbudowanie siebie. Od razu na twarzy pojawia się uśmiech...
Nigdy się nie zastanawiałem czy na prawdę wyrażają coś takiego... Jeśli jednak ktoś to zauważył to coś w tym musi być...
"Zwierciadła Dyszy"...? Oczywiście, też tak uważam... Oczy zawsze zwracały moją uwagę. Każde mają w sobie pewną głębię w której można się "utopić". Wyrażają one uczucia, nasz stan, promieniują szczęściem lub są smutne. Można poznać po nich co czuje inna osoba. Starsi ludzie potrafią chyba zobaczyć o wiele więcej. Jak to możliwe...? Nie wiem, widocznie jestem za młody. Poznać człowieka po przez oczy, jego zamiary i postawę to wielka umiejętność. Przychodzi z wiekiem, gdy widzieliśmy już setki ludzi i ich spojrzenia krzyżujące się z naszym.
Oczy wyrażają tak wiele, że czasem trudno określić co to tak na prawdę może być. I tu tkwi ich tajemniczość. Stanowcze spojrzenie może nas zastanawiać, rozbiegane natomiast mile intrygować...
Ale jak głęboko trzeba zajrzeć by poznać ludzką duszę...? Ja staram się powoli zgłębić tą tajemnice. Bo oczy to na prawdę zwierciadła duszy, piękne i ukazujące o wiele więcej niż nam się zdaje.

I tak pokrótce... Długo nic nie pisałem, i dzisiejszy wpis również krótko opisany, ponieważ brakowało czasu, głównie zajmowałem się nauką, a lepiej jednak się wyspać niż siedzieć po nocach. Postaram się teraz pisać częściej, będę miał więcej czasu, może coś nowego wpadnie mi do głowy.
Dziękuje i pozdrawiam...